fbpx

Telefon :+48 505 709 039   Adres email: kontakt@tervita.pl

czwartek, 05 sierpień 2021 14:20

Dziecko z telefonem z punktu widzenia logopedy

 W czasach gdy wysoka technologia na dobre rozgościła się w naszych domach, samochodach, miejscach pracy a obecnie i szkołach coraz trudniej oderwać starsze dzieci od telefonu. Pół biedy gdy dzieciaki są „mówiące” i nie ma z nimi problemu komunikacyjnego. Natomiast gdy dziecko jest małe, gdy jest niemowlęciem wpatrzonym w ekran telefonu lub w tablet, to ponad wszelką wątpliwość mamy w domu małego i uzależnionego szkraba. Czym może grozić zbyt wczesne pokazanie dziecku telefonu? Czym może skutkować uzależnienie od obrazu? Czym jest przebodźcowanie prawopółkulowe charakterystyczne dla młodszych, niemówiących dzieci? Jakie problemy mogą takiemu dziecku grozić z punktu widzenia logopedy?

Przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, że dzisiejsze dzieci są przestymulowane bodźcami prawopółkulowymi. Mają natomiast niewystarczająco bodźców lewopółkulowych (czyli językowych). Rodzice często dają dziecku telefon do ręki gdy chcą sobie odpocząć, przygotować obiad, posprzątać. Nierzadko się zdarza, że nawet podczas posiłków maluch patrzy w ekran i beznamiętnie przeżuwa kolejne łyżeczki czy kęsy jedzenia. Kompletnie nie uczestniczy w rzeczywistym świecie. Nie dziwmy się później, że nie mówi. Rodzice wiedzą, że mniej więcej w okolicach 2 urodzin dziecka o normalnej zdolności słyszenia, nawiązywania kontaktu, posiadającego intencję językową pojawia się stadium pierwszych wypowiedzi językowych. Słynne „mama daaaaaa, mama piiiii”, „mama papaaa” „pieeek hauuu hauuu” są klasycznym przykładem dobrze rozwijającej się mowy dziecka. Zdrowe, nieuzależnione od ekranu dziecko ściąga na siebie uwagę otoczenia, zaczyna naśladować odgłosy otoczenia, wypowiada pierwsze, krótkie zdania, wtrąca się w rozmowy dorosłych. Dziecko tabletowo-telefonowe nie czuje potrzeby komunikacji. Jest bierne, obojętne, odcięte od rzeczywistości językowej. Mały niemowa nie rozumie po co używać języka. 

Dziecko, które uczy się mówić, nieświadomie identyfikuje się z matką. Z tego powodu można określić naukę mówienia również jako proces nieświadomej identyfikacji dziecka ze swoja matką lub opiekunem z którym przebywa najczęściej. Przy tym dużą role odgrywa jakość ich wzajemnej interakcji. Jeśli mama karmi dziecko piersią, mówi do niego, śpiewa mu, opisuje świat, pokazuje co robi, dokąd idzie to dziecko chętnie będzie ją naśladowało. Jeżeli zamiast mamy, taty, opiekuna jest telefon to interakcja zostaje zaburzona a lewa półkula zablokowana  i w efekcie tego mowa rozwija się z opóźnieniem. Znaczy to po prostu, że przewaga bodźców prawopółkulowych powoduje zaburzenie naturalnego, zdrowego rozwoju mowy. Warto uświadomić sobie, że ani telewizor ani telefon ani  nie zastąpi żywego słowa, które ma szansę zaistnieć w naturalnym kontakcie tylko z drugim człowiekiem. Słowo, które dziecko odbiera za pomocą technologii, jest słowem biernym, nie pozwalającym na naturalny dialog. Żywe słowo, dialog z drugim człowiekiem, to mimika twarzy, to gestykulacja i cała mowa niewerbalna czyli kontekst wypowiedzi. Dziecko, które nie rozumie gestów i mowy ciała będzie miało problemy z poprawnym rozumieniem metafor. Będzie wyalienowane językowo co pociągnie za sobą kolejne problemy natury psychicznej i emocjonalnej. Telefon nie zapewnia harmonijnego i wielopoziomowego rozwoju mowy dziecka.

Kolejna sprawa to uwaga słuchowa. Żeby dziecko poradziło sobie w przedszkolu a później szkole, potrzebna mu zdrowa, w pełni uformowana uwaga słuchowa. Czegoś tak skomplikowanego nie nauczy żaden telefon, tablet ani nawet sztuczna inteligencja. Każde dziecko o nieuszkodzonych zmysłach musi opanować sztukę słuchania. Zapewnia mu to jedynie dialog, interakcja z dorosłą osobą. Bez tego nie ma szans przetrwać w szkole masowej. Co się składa na ten proces:

  1. Świadomość dźwięku
  2. Lokalizacja bodźców dźwiękowych z otoczenia
  3. Rozwój słuchu przestrzennego
  4. Rozwój dyskryminacji dźwięku
  5. Zabawa głosem
  6. Rozwój schematu słuchowego
  7. Słuchowe sprzężenie zwrotne 
  8. Używanie słów funkcjonalnych
  9. Język symboliczny
  10. Rozwój pojemności pamięci słuchowej i jej trwałości.

 

Powyższe podpunkty sprowadzają się do tego, że dziecko powinno przede wszystkim nauczyć się uświadamiania sobie otaczającego świata dźwięków. Proces jego rozwoju nie może zamykać się jedynie w umiejętności  klikania w telefon lub smętnym wpatrywaniu się w tabletowe bajki. Dziecko traci na tym bezpowrotnie. Dziecko nie korzystające z wysokich technologii jest w stanie rozpoznawać czy jest głośno czy cicho, czy dźwięk jest naturalny czy sztuczny czy jest spokojny czy zrytmizowany. Korzystając z umiejętności słuchania świata doświadcza harmonii. Normalny rozwój dziecięcego mózgu wymaga równowagi między bodźcami środowiskowymi, a tymi, które biorą się z kontaktów z ludźmi. Pozbawiony ich mózg nie działa właściwie, nie mogąc tworzyć odpowiednich połączeń neuronowych. „Przeszkadzacze” elektroniczne zubożają rozwój nie tylko mowy ale i zachowań społecznych małego dziecka. Dzieci w wieku poniemowlęcym i przedszkolnym, które narażone są na bardzo wczesny odbiór bodźców ekranowych, pozostają na wcześniejszym etapie rozwoju percepcji i jako niemowlęta chętniej oglądają układy dynamiczne niż statyczne. Takie dzieci nie potrafią się skoncentrować przy przeglądaniu książek, przy czytaniu, opowiadaniu, mówienie je nudzi i męczy. Zainteresowanie światem spada. Dziecięca ciekawość zanika a brak mowy staje się nowa normą.

Reasumując, z punktu widzenia logopedy, uważam, że dzieci telefonowo-tabletowe są pokrzywdzone i językowo opóźnione w naturalnym rozwoju psycho-ruchowym, społecznym, poznawczym i emocjonalnym. Dziecko odciągnięte od ekranu i rzeczywiście konfrontowane z normalnym językiem, zwyczajną mową i standardowym, domowym zachowaniem rodziny ma szansę na osiąganie sukcesów w życiu przedszkolnym i później szkolnym. Jeżeli dziecku można pomóc w środowisku rodzinnym, gdzie każdy mówi i reaguje na bodźce dźwiękowe dobiegające z otoczenia, to należy to robić. Należy przestać dawać dzieciom telefon do zabawy, do zabicia czasu, do ponudzenia się przed bajkami. Niezbędna jest przy tym dobra interakcja opiekuna (najczęściej mamy) z maluchem, przedszkolakiem i później uczniem. Zaniedbanie na tym polu procesu rozwoju będzie skutkowało ogromnymi zaburzeniami dziecka w przyszłości.